Tym razem szukaliśmy miejsca, które pozwoli nam odpocząć, ale jednocześnie będzie dobrą bazą do odkrywania Jury z psem i niemowlakiem. Ivar jest dla nas stałym towarzyszem podróży, dlatego możliwość przyjazdu z psem zawsze jest najważniejszym kryterium podczas wyboru noclegu. Dodatkowo zależało nam na tym, żeby obiekt znajdował się możliwie jak najbliżej Ojcowskiego Parku Narodowego. I tak dzięki współpracy z AlohaCamp trafiliśmy do Ojcowskiej Stodoły i Ojcowskiego Zakątka - dwóch domków położonych obok siebie, w spokojnej części Jury pomiędzy Ojcowem a Pieskową Skałą.
Ojcowska Stodoła i Ojcowski Zakątek stoją obok siebie i z zewnątrz tworzą spójną całość. Podczas naszego pobytu mieliśmy wyjątkową możliwość korzystania z obu domków, choć ostatecznie zatrzymaliśmy się w Stodole. Dlaczego właśnie tam? Podróżowaliśmy z niemowlakiem i dość szybko okazało się, że schody mają dla nas większe znaczenie niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej - te w Stodole były dla nas wygodniejsze do pokonania z półrocznym dzieckiem na rękach. Najbardziej zapamiętamy jednak nie same wnętrza, ale widok za oknem. Domki położone są w miejscu, z którego rozciąga się widok na rozległe pola. I właśnie te pola były dla nas jednym z największych plusów pobytu - każdego ranka mogliśmy napawać się miłym towarzystwem sarenek. Mimo że domki znajdują się stosunkowo blisko drogi, to w środku było naszym zdaniem zaskakująco cicho - ani razu nie mieliśmy poczucia, że droga przeszkadza nam w odpoczynku. Teren wokół domków nie jest ogrodzony, więc podczas pobytu nie pozwalaliśmy Ivarowi swobodnie biegać bez nadzoru. Nie było to jednak dla nas dużym problemem, ponieważ większość czasu i tak spędzaliśmy na zwiedzaniu okolicy.
Dla nas nocleg miał być przede wszystkim bazą wypadową, dlatego dużą zaletą była możliwość rozpoczęcia wycieczki właściwie prosto spod domku. Do obrzeży Ojcowskiego Parku Narodowego mieliśmy około 1,5 km spacerkiem. W planach mieliśmy trasę, która w całości miała wynieść ok. 13 km, ostatecznie skończyło się na 16 km - co z 7,5-kilogramowym bobasem w nosidle i po dłuższej przerwie od bardziej intensywnych aktywności było dla mnie nie lada wyzwaniem.
Jedno popołudnie spędziliśmy po prostu przy domku, robiąc piknik. Lubimy spędzać czas aktywnie, ale bardzo cenimy też każdą chwilę, w której po prostu możemy być razem - a odkąd na świecie jest nasz synek, jest to dla nas szczególnie ważne.
Po wymeldowaniu wybraliśmy się jeszcze na Zamek Rabsztyn, który świetnie wpisał się w nasz jurajski plan - był to idealny przystanek przed zameldowaniem się w kolejnym noclegu w innej części Jury.
OJCOWSKA STODOŁA
OJCOWSKI ZAKĄTEK